Czy warto rzucić wszystko i wyjechać w podróż?
Autor: Agata & Krzysiek | Data publikacji: 01 października 2017 | Kategoria: Azja
autostopem-po-azji

Podróże to taka fajna sfera życia, która zawsze wiele wnosi w nasze postrzeganie świata. Odkąd się poznaliśmy dużo podróżowaliśmy, czy to trzęsąc się z zimna w namiocie na Islandii, czy zachwycając się nad kolejnym parkiem narodowym USA. Bez wątpienia, na obecnym etapie naszego życia, to właśnie podróże napędzają nas do działania i pracy. Zawsze były to jednak krótkie, 2-3-tygodniowe wyjazdy, dopóki nie udaliśmy się na 3 miesiące do Azji Południowo-Wschodniej…

 

Jak to się stało, że wyjechaliśmy?

Decyzja o wyjechaniu do Azji zapadła z rocznym wyprzedzeniem. Pamiętamy ten dzień bardzo dokładnie! Było to 17 stycznia 2016, na dworze ponuro i zimno, a my popijaliśmy sobie wieczornego drinka i przeglądaliśmy kolejne blogi podróżnicze, marząc jakby to fajnie było pojechać gdzieś na dłużej. Nie wiemy, czy to ten drink, czy magia chwili, ale podjęliśmy decyzję, że za rok o tej samej porze będziemy siedzieć w samolocie do Azji Płd.-Wsch. Od tego momentu, przez rok czasu, na ścianie naszej sypialni wisiała niebieska kartka z ręcznie napisaną datą 17.01.2017

Przez kolejne miesiące, ilekroć ktoś nas odwiedzał, chowaliśmy tą kartkę. Rok czasu to bardzo dużo, wiele mogło się zmienić, więc nie chcieliśmy stresować naszych rodzin za wcześnie. Mogło się również okazać, że nie zdołamy zaoszczędzić odpowiedniej sumy, nie chcieliśmy więc zapeszać naszych planów.

Żeby jednak motywacja do oszczędzania nam nie spadała, a planowanie trasy łatwiej szło, w drugim pokoju przez rok wisiały mapy, które widać na tablicy korkowej po prawej stronie.

 

OK, plan jest to może by tak kupić bilety?

Każdego miesiąca bacznie obserwowaliśmy promocje lotnicze, jednak wiedzieliśmy, że nie kupimy ich wcześniej, niż pół roku przed wyjazdem. Musieliśmy zaoszczędzić trochę pieniędzy, poza tym w przeciągu roku wiele mogło się jeszcze wydarzyć, więc trochę odwlekaliśmy w czasie zakup biletu. Gdy jednak w czerwcu pojawiła się promocja na przelot z Krakowa do Bangkoku za 1300 zł (przy regularnych cenach ok. 2000 zł), bez wahania kupiliśmy dwa bilety (no dobra, z drżącymi rękami i pytaniem w głowie „co my właśnie zrobiliśmy”?). Zupełnym przypadkiem data wylotu widniejąca na naszych biletach była datą z naszej niebieskiej kartki (17.01.2017)! Z biegiem czasu linie lotnicze przesunęły jednak nasz wylot na 19 stycznia.

Wskazówka: Z naszych obserwacji wynika, że nie ma reguły potwierdzającej kiedy pojawiają się tańsze bilety. Widzieliśmy promocje zarówno na przeloty last minute, podczas gdy my trafiliśmy na świetną okazję first minute. Pamiętajcie, że decyzji o dłuższym wyjeździe raczej nie podejmiecie z dnia na dzień, polecamy więc ustalić datę wyjazdu, a potem obserwować ceny biletów na danym kierunku. 

 

Mamy już bilety, co dalej?

W pierwszej kolejności wypadało zdradzić nasze plany rodzinie i znajomym. Zrobiliśmy to na cztery miesiące przed wylotem. Początkowe reakcje, zwłaszcza tych najbliższych, nie były najlepsze, ale to tylko ze względu na strach i przekonanie, że nie będziemy chcieli już wrócić do Polski. To normalne, że otoczenie, zwłaszcza to, któremu na Tobie najbardziej zależy, potrzebuje czasu na oswojenie się z nową sytuacją. Na szczęście nasi bliscy bardzo szybko zaakceptowali pomysł wyjazdu i kibicowali nam (prawie) od samego początku, aktywnie uczestnicząc w przygotowaniach! 🙂

Również na cztery miesiące przed wyjazdem rozpoczęliśmy rozmowy z naszymi pracodawcami. Szczęśliwie udało nam się załatwić 3-miesięczne, bezpłatne urlopy, które formalnie mieliśmy już podpisane w okolicach października 2016.

Kolejne miesiące upłynęły nam na szczepieniach, załatwianiu ubezpieczenia, zamykaniu spraw zawodowych. Wszystko to zajmuje trochę czasu i na pewno niebawem opiszemy krok po kroku o czym nie można zapomnieć podczas przygotowań.

Na czas naszej nieobecności opiekę nad mieszkaniem przejęli nasi rodzice, którzy co jakiś czas wpadali podlewać kwiatki i sprawdzać, czy wszystko OK. Samochód również oddaliśmy w ich ręce, aby co jakiś czas go odpalili. 

Ostatnim etapem były już tylko ostatnie zakupy, pakowanie i… wesołe imprezy pożegnalne ze znajomymi i rodziną!

 

To co? Lecimy? 🙂 

Z niepewnymi minami, siedząc na tyle samochodu rodziców Krzyśka, mknęliśmy autostradą w stronę krakowskich Balic. Spoglądając na siebie raz po raz, cieszyliśmy się jak głupki, jednocześnie będąc wcale nie mało przerażonym. Dzisiaj śmiejemy się z tego wszystkiego, ale na pewno dla każdego pierwsza dłuższa podróż w nieznane tereny jest czymś przejmującym!

 

I wylecieliśmy.

Okazało się, że strach ma wielkie oczy, a my po kilku dniach w Azji doskonale się we wszystkim odnajdowaliśmy. Oczywiście nie obyło się bez wpadek, ale generalnie przemieszczanie się przez pięć różnych państw szło nam całkiem pomyślnie i gładko. Większość obaw, które mieliśmy przed wyjazdem odeszła w niepamięć, a nas z dnia na dzień Azja pochłaniała coraz bardziej (przeczytajcie jak wyglądał nasz przeciętny dzień w Azji). Gdybyśmy tylko mieli taką możliwość, zostalibyśmy tam jeszcze dłużej… 

 

Czy warto rzucić wszystko i wyjechać na dłużej?

Nie warto! Oczywiście, wyjechać jak najbardziej tak, ale jeśli zamierzacie w podróży spędzić tylko kilka miesięcy, a nie lat, to nie rezygnujcie od razu ze wszystkiego! Nie sprzedawajcie mieszkania, nie oddawajcie psa do schroniska (o zgrozo!), a jeśli macie taką możliwość, nie rzucajcie również pracy! Zobaczycie, jak te kilka miesięcy szybko przeminie, budżet zacznie się kurczyć, a Wy, prędzej czy później, będziecie musieli wrócić do rzeczywistości. Inaczej sprawa wygląda, jeśli dotychczasową pracę możecie wykonywać zdalnie. W takiej sytuacji zdecydowanie polecamy dogadać się z pracodawcą, i podróżować jak najdłużej, jednocześnie pracując!

 

A może by tak wyjechać na dłużej, niż kilka miesięcy?

Jeśli chcecie swoją podróż liczyć w latach, a nie miesiącach, świetnym rozwiązaniem dla Was, poza oczywistym couchsurfingiem, mogą być dwa portale:

 

TRUSTEDHOUSESITTERS

Bardzo fajna opcja dla podróżujących w stylu slow travel. W dowolnym miejscu na świecie możecie znaleźć miejsca (domy, mieszkania, apartamenty, wille, domki na plaży, agroturystykę, itd.), w których możecie za darmo pomieszkać jakiś czas, w zamian za pilnowanie zwierzaka właściciela podczas jego nieobecności. Jeśli nie przepadacie za zwierzętami, na TrustedHousesitters znajdziecie również opcję opieki tylko nad domem/ogrodem, bez konieczności sprawowania pieczy nad zwierzętami.

 

WORKAWAY

Workaway to forma wolontariatu, który odbywacie w hotelach, restauracjach, czy innych tego typu obiektach. W zamian za nocleg i wyżywienie możecie popracować w najpiękniejszych miejscach na świecie! Cztery godziny dziennie pracy w nadmorskiej restauracji, a reszta dnia spędzona na rajskiej plaży na Fidżi? A może pracując w zimowym kurorcie chcecie kończyć każdy dzień śmigając po kanadyjskich stokach? Brzmi bosko, prawda? 🙂

 

Film z pierwszych dni naszej podróży:

 

 

Azja przemyślenia


Komentarze
8 komentarzy
  1. Jesteście świetni! 🙂 Gratuluję decyzji, właśnie jestem na tym samym etapie, który opisujecie na początku tekstu. Myślę, że to kwestia kilka misięcy :))) pozdrawiam!

  2. Brawo za decyzję! Ja za miesiąc wylatuje na Filipiny na parę miesięcy.Nie ma rzeczy niemożliwych, a wszelkie ograniczenia są tylko w naszej głowie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Więcej w Azja
Koh Phayam – tajlandzka wyspa relaksem płynąca

Po półtora roku ciągłej pracy i oszczędzania, wiedzieliśmy, że naszym największym priorytetem po przyjechaniu do Tajlandii, będzie dotarcie na jakąś rajską wyspę, na której zupełnie odetniemy się od świata na...

Zamknij