Cześć! Tu Agata i Krzysiek!

Witamy Cię na naszej stronie! Rozgość się, usiądź wygodnie i… podróżuj z nami! 

Kim jesteśmy i o co właściwie tutaj chodzi? Poznaliśmy się w 2009 roku, jak to bywa, zupełnie przypadkiem, na domówce studenckiej. Całą noc zupełnie się nie zauważaliśmy, aby ostatecznie, pod koniec imprezy, rozpocząć szalone tańce na parkiecie, które zaowocowały długimi rozmowami aż do rana. Tego dnia wyglądaliśmy tak:

 

Po kilku tygodniach od pamiętnej domówki, paru randkach po drodze, oficjalnie zostaliśmy parą. Od tego momentu każdy kolejny dzień wypchany był po brzegi nowymi, mniejszymi lub większymi marzeniami, które, w miarę możliwości, staraliśmy się wspólnie spełniać.

 

Jednym z naszych największych podróżniczych marzeń była podróż poślubna po Stanach Zjednoczonych. Aby zrealizować to marzenie, przez 2 lata odkładaliśmy każde 5 zł, które znalazło się w naszych portfelach. Dodatkowo, na zaproszeniach weselnych umieściliśmy wierszyk, który zachęcał gości, aby zamiast kwiatów wręczyli nam po dolarze. I wiecie co? Udało się! Pojechaliśmy w swoją wymarzoną, amerykańską podróż poślubną!

 

Magiczne 3 tygodnie spędzone na penetrowaniu parków narodowych USA wzbudziło w nas apetyt na wspólne poznawanie świata i od tamtego momentu każdą możliwą okazję wykorzystujemy do odbycia mniejszej, lub większej podróży. 

 

Rok po naszym amerykańskim roadtrip’ie przemierzaliśmy rowerem andaluzyjskie wybrzeże.

 

Następnie postanowiliśmy pojechać w nieco chłodniejsze rejony, spożytkować nadmiar drzemiącej w nas energii. Francuskie Alpy, po których dane nam było szusować w towarzystwie niezastąpionej, wesołej ekipy znajomych, wywarły na nas ogromne wrażenie! Do tej pory pamiętamy smak grzańca na stoku po całym dniu jazdy, wieczory pełne śmiechu podczas gry w kalambury, czy wszechobecny zapach francuskich bagietek docierający z pobliskich piekarni…

 

Trzy tygodnie rekordowo upalnego w Polsce sierpnia 2015 roku spędziliśmy w nieco mniej upalnej Islandii (tak, to ten pamiętny sierpień, podczas którego przedsiębiorstwa miały nakaz wyłączania prądu, pamiętacie?).

 

Islandię objechaliśmy całą dookoła, większość nocy spędzając w samochodzie, czasem w namiocie. Do tej pory czujemy smak 46 zupek chińskich, które pochłonęliśmy w przeciągu 3 tygodni… Pamiętamy te pobudki w lodowatym samochodzie… Tą niesamowitą radość, gdy w końcu zanurzaliśmy się po uszy w gorących źródłach, podczas gdy na zewnątrz panowały minusowe temperatury… I te codzienne obcowanie z naturą… Taki styl podróżowania, bez ograniczeń, na łonie natury, po swojemu, bez pośpiechu, stał się naszym ulubionym sposobem na poznawanie świata. Chętnych zapraszamy do obejrzenia naszego filmu, na którym zobaczyć można relację z całej podróży.

 

Na koniec pobytu na Islandii raz jeszcze zmierzyliśmy się ze swoją odpornością na zimno i… zafundowaliśmy sobie snorkeling w lodowatych wodach oceanu, pomiędzy dwoma płytami tektonicznymi. Niesamowite uczucie! Ktokolwiek ma w planach wizytę na Islandii, koniecznie niech skorzysta z okazji zanurzenia się w krystalicznych wodach Silfry!

 

Za cel kolejnej podróży, namiotowej, obraliśmy sobie nasz kochany, polski Bałtyk. Ze Śląska nad morze dostaliśmy się tym razem autostopem

 

Każda kolejna podróż wzbudzała w nas apetyt na więcej. Pewnego zimowego popołudnia, siedząc w mieszkaniu i po raz kolejny wczytując się w relacje podróżnicze naszych ulubionych blogerów, podjęliśmy decyzję o wyjeździe na dłużej. Wybór padł na Azję Południowo-Wschodnią, a na zaoszczędzenie pieniędzy mieliśmy dokładnie rok. Udało się! 19 stycznia 2017 wyruszyliśmy na naszą 3-miesięczną tułaczkę po Azji, która, jak do tej pory, była naszym największym wyzwaniem podróżniczym. Ale… nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, zostańcie z nami!