Trzy kroki od cegieł kompleksu Monopolis unosi się zapach gorącej pizzy i świeżo mielonej kawy. Szukasz miejsca, gdzie włoska kuchnia spotyka się z łódzkim charakterem? Z tego tekstu dowiesz się, co warto zjeść w Lamia, żeby poczuć się jak na krótkim urlopie w słonecznej Toskanii.
Gdzie szukać Lamia lokalnej kuchni?
Lamia to potoczne określenie restauracji La mia Fabbrica, która mieści się w sercu kompleksu Monopolis w Łodzi. Ceglany industrialny budynek, wysokie sufity i duże okna tworzą tło dla bardzo przytulnego, włoskiego wnętrza, gdzie na pierwszy plan wychodzi otwarta kuchnia i piec do pizzy. Goście przychodzą tu nie tylko na szybki obiad, ale też na długie wieczory przy winie, bo atmosfera sprzyja siedzeniu przy stole znacznie dłużej niż planowano.
Restauracja działa trochę jak nowoczesny targ. Przypomina to, co dzieje się w Mercado de San Antón w madryckiej dzielnicy Chueca, gdzie na kilku poziomach mieszają się stoiska z mięsem, warzywami, serami i tapas. W Lamia zamiast wielu stoisk masz jedno miejsce, ale karta jest podzielona jak piętra takiego rynku. Są przystawki do dzielenia, pizza neapolitańska, świeże makarony oraz dania główne oparte na mięsie i rybach.
Lamia lokalna kuchnia opiera się na włoskich recepturach, ale korzysta też z tego, co daje polski sezon – stąd w menu często pojawiają się warzywa i owoce z okolicznych dostaw.
Szefowie kuchni stawiają na składniki sprowadzane prosto z Włoch, między innymi oliwy, sery czy mąkę do pizzy, a jednocześnie sięgają po lokalne produkty z polskich gospodarstw. Dzięki temu na talerzu spotykają się dwa światy. Ten mix przypomina nieco atmosferę hiszpańskich hal targowych, gdzie tradycja łączy się z kuchniami świata, od ramen barów po stoiska z owocami morza.
Co warto zjeść na start?
Dobry posiłek w Lamia zaczyna się od wspólnych talerzy na środku stołu. Przy większej grupie zamawianie kilku przystawek do dzielenia ma więcej sensu niż jedna porcja na osobę. Włoski styl biesiadowania sprzyja temu, żeby każdy wszystkiego spróbował, a do tego w naturalny sposób wydłuża kolację. Kto raz tak zje, rzadko wraca do klasycznego schematu zup i dań głównych podawanych osobno.
Przystawki inspirowane targiem
Czy przystawka może przenieść cię na hiszpański targ w stylu Mercado de San Antón? W Lamia jak najbardziej. Na talerzach często lądują małe porcje przypominające tapas, ale w wykonaniu włoskim. To świetny wybór, jeśli lubisz różnorodność i chcesz poczuć klimat południa jeszcze zanim na stole pojawi się pizza.
Warto zwrócić uwagę na rzeczy najprostsze, bo to one najlepiej pokazują jakość kuchni. Oliwa, świeże pieczywo wypiekane na miejscu, dobrze doprawione warzywa grillowane na żeliwnej płycie – te elementy mówią o restauracji więcej niż najbardziej wyszukane dekoracje na talerzu. Gdy do tego dojdzie kieliszek wina, robi się naprawdę śródziemnomorsko:
- bruschetta z pomidorami, oliwą i bazylią,
- deska włoskich wędlin i dojrzewających serów,
- carpaccio z wołowiny lub buraka z rukolą i parmezanem,
- oliwki, pieczone papryki i warzywa w zalewach ziołowych.
Lekkie przekąski do wina
Nie zawsze masz ochotę na pełny obiad. Czasem wpadniesz do Monopolis po pracy, spotkasz znajomych w La mia Fabbrica i wystarczy coś małego, ale porządnego. Wtedy najlepiej sprawdzają się lekkie przekąski, które dobrze grają z winem z karty lub prosecco podawanym na tarasie w ciepłe wieczory.
W Lamia znajdziesz sporo pozycji, które nie zapychają, ale dają dużo smaku. To dobra opcja przed spektaklem, koncertem w Monopolis albo długim wieczorem w mieście. Sprawdzą się też, gdy chcesz usiąść tylko na godzinę i poczuć klimat miejsca, zanim wrócisz do swoich spraw.
Jakie dania główne wybrać w Lamia?
Wielu gości przychodzi do Lamia z jednym celem – spróbować, jak smakuje piec opalany do wysokiej temperatury i wyrabiane ręcznie ciasto. W menu króluje pizza neapolitańska, ale obok niej pojawiają się świeże makarony, risotta i klasyczne włoskie dania z mięsem. Karta jest rozpisana tak, żeby coś dla siebie znalazł fan kuchni tradycyjnej i osoba, która na co dzień woli lżejsze jedzenie.
Jeśli lubisz mieć porównanie, ciekawym pomysłem jest zamówienie jednocześnie pizzy i makaronu do podziału na dwie osoby. Wtedy najlepiej widać, jak kuchnia pracuje z ciastem, sosem pomidorowym, serami i dodatkami. Ten sposób jedzenia przypomina wizytę na piętrze gastronomicznym w Mercado de San Antón, gdzie każdy zamawia coś z innego stoiska, a potem wszystko ląduje pośrodku stołu.
Pizza neapolitańska
Prawdziwa pizza w stylu neapolitańskim ma miękkie, elastyczne ciasto, wyrośnięty rant i cienki środek, który lekko faluje, gdy podniesiesz trójkątny kawałek. W Lamia używa się do niej mąki z wysokiej jakości pszenicy oraz drożdży, które pracują odpowiednio długo, dzięki czemu ciasto jest lekkie i nie zalega na żołądku.
Na pizzy lądują klasyczne dodatki znane z południa Włoch, ale pojawiają się też kompozycje mniej oczywiste, czasem oparte na sezonowych warzywach. Część składników – jak mozzarella, parmezan czy oliwa – przyjeżdża z Italii, inne, na przykład świeże zioła, pochodzą z lokalnych upraw. Dzięki temu każda pizza jest trochę jak pocztówka z Toskanii, tylko wysłana z Łodzi.
Świeże makarony
Makarony przygotowywane na miejscu mają inną teksturę niż te z paczki. Są sprężyste, dobrze chłoną sos i dłużej trzymają kształt. W Lamia robi się je z mieszanki włoskiej mąki i świeżych jaj, a wybór kształtów jest na tyle duży, że trudno poprzestać na jednym typie.
Do tego dochodzą klasyczne sosy. Znajdzie się kremowe carbonara na żółtkach i dojrzewającej słoninie, sos pomidorowy długo duszony z ziołami czy warianty z owocami morza przypominające kuchnię nadmorskich miasteczek. Jeśli lubisz zmiany, możesz odwiedzać restaurację regularnie i za każdym razem wybierać inny rodzaj makaronu, bo karta bywa sezonowo modyfikowana.
Dania mięsne i rybne
Nie każdy jest fanem pizzy czy makaronu. Dla takich osób kuchnia przygotowuje dania oparte na dobrej jakości mięsie i rybach. Mogą to być steki w stylu włoskim, duszone mięsa podawane z polentą albo ryby pieczone z warzywami i ziołami. Smaki są wyraziste, ale nieprzekombinowane, co dobrze widać po krótkich opisach w karcie.
Część dań nawiązuje do śródziemnomorskich klimatów, jakie zna się z wycieczek po południu Europy. Na talerzu mogą pojawić się warzywa grillowane podobnie jak na madryckim targu, aromatyczne zioła, oliwa z pierwszego tłoczenia i lekkie sosy na bazie cytrusów. To propozycje, które dobrze grają i z czerwonym winem, i z białym podawanym mocno schłodzonym.
Jeśli zastanawiasz się, co wybrać podczas pierwszej wizyty, pomocna może być prosta ściągawka:
| Danie | Główne składniki | Dla kogo |
| Pizza Margherita | Ciasto, sos pomidorowy, mozzarella, bazylia | Dla fanów klasyki i prostych smaków |
| Tagliatelle z owocami morza | Świeży makaron, krewetki, małże, czosnek, oliwa | Dla osób lubiących kuchnię śródziemnomorską |
| Risotto z warzywami sezonowymi | Ryż arborio, warzywa, parmezan, bulion | Dla tych, którzy wolą dania bezmięsne |
Na jaki deser i wino się zdecydować?
Po dobrym obiedzie przychodzi czas na coś słodkiego. W Lamia desery nie są dodatkiem z przypadku. To osobna mała podróż, często wspominana tak samo mocno jak główne dania. Wielu gości wraca tu specjalnie na kawę i coś słodkiego, traktując restaurację jak włoską cukiernię ukrytą w Monopolis.
Warto też zwrócić uwagę na listę win. Znajdziesz na niej etykiety z różnych regionów Włoch, od lekkich bieli po bardziej treściwe czerwienie. Do deserów świetnie sprawdzają się słodkie wina i musujące prosecco, które podkreślają smak kremów na bazie mascarpone czy lżejszych musów owocowych.
Klasyczne włoskie desery
Tiramisu, panna cotta, cannoli – te nazwy większość osób kojarzy bez problemu. W Lamia podaje się je w wersjach opartych na oryginalnych recepturach, ale kuchnia lubi dodać od siebie drobny akcent. Może to być inny rodzaj alkoholu w nasączeniu biszkoptów albo ciekawa kompozycja owoców na wierzchu deseru.
Smak jest gładki i zbalansowany. Słodycz nie przytłacza, bo przełamują ją kakao, świeże owoce czy cytrusowa skórka. Taki deser zamknie obiad w elegancki sposób i nie sprawi, że wyjdziesz z restauracji z poczuciem przejedzenia. Dobrze widać tu doświadczenie zespołu odpowiedzialnego za słodką część menu, który wcześniej pracował także przy konceptach cukierniczych w innych miejscach.
Lody rzemieślnicze
Przy wejściu na madrycki Mercado de San Antón działa stoisko z naturalnymi lodami. Jednym z najciekawszych smaków jest kokos z zieloną herbatą, który zapada w pamięć na długo. Ten pomysł bliskości lodziarni i restauracji świetnie sprawdza się też w Łodzi, gdzie goście często mają ochotę zakończyć wieczór czymś zimnym i lekkim.
Lamia stawia na lody robione z prawdziwego mleka, śmietanki i owoców. W kubeczkach i wafelkach pojawiają się zarówno klasyczne smaki jak wanilia czy pistacja, jak i bardziej zaskakujące kompozycje inspirowane podróżami. Lody dobrze łączą się z espresso, ale równie często trafiają na stół solo, jako szybka nagroda po długim dniu w pracy:
- lody pistacjowe z chrupiącymi bakaliami,
- orzeźwiający sorbet cytrynowy,
- kremowy kokos połączony z nutą zielonej herbaty,
- klasyczna wanilia podawana z musem owocowym.
Dla wielu gości to właśnie lody stają się najmilej wspominanym elementem wieczoru, bo przywołują skojarzenia z małymi lodziarniami ukrytymi w wąskich włoskich uliczkach.
Jak zaplanować wizytę w Lamia?
Monopolis tętni życiem od wczesnych godzin popołudniowych do późnego wieczora, a La mia Fabbrica jest jednym z głównych punktów spotkań w tym kompleksie. Z tego powodu dobrze jest zarezerwować stolik, szczególnie w piątki i soboty, kiedy restauracja szybciej się zapełnia. Informacje o godzinach otwarcia najlepiej sprawdzać na bieżąco u źródła, bo lokal może je zmieniać w zależności od sezonu i wydarzeń w okolicy.
Dobrym pomysłem jest przyjście kilka minut wcześniej i zrobienie krótkiego spaceru po Monopolis. Ceglane budynki, światła nad dziedzińcem i industrialne detale tworzą scenerię, której nie da się pomylić z żadnym innym miejscem w Łodzi. Po takim spacerze wejście do pachnącej pizzą sali Lamia smakuje jeszcze lepiej. Najwięcej zyskasz, gdy usiądziesz na tyle blisko kuchni, żeby widzieć, jak rośnie rant twojej pizzy w gorącym piecu.