Strona główna
Kuchnie świata
Tutaj jesteś

Hongkong lokalna kuchnia – co warto zjeść?

Różnorodne dim sum, tarty jajeczne i szaszłyki z klopsikami rybnymi na straganie w tętniącej życiem ulicy Hongkongu

Planujesz wyjazd do Hongkongu i zastanawiasz się, co zjeść, żeby nie skończyć tylko na znanym fast foodzie. Chcesz spróbować prawdziwej lokalna kuchnia, ale trochę przeraża Cię chińskie menu bez jednego słowa po angielsku. Zebrane tu wskazówki pomogą Ci zamawiać jak lokals i wybrać dania, które naprawdę warto poznać.

Jak wygląda jedzenie w Hongkongu na co dzień?

Na ulicach Hongkongu wszystko dzieje się szybko. Miasto żyje w biegu, a jedzenie często wpada się zjeść między jednym metrem a kolejnym spotkaniem. Zamiast eleganckich lokali częściej trafisz na proste bary z plastikowymi krzesłami, gwarem i parą unoszącą się znad woka. Dla wielu Europejczyków zderzenie z tą rzeczywistością jest mocniejsze niż widok drapaczy chmur nad Victoria Harbour.

Do tego dochodzi bariera językowa. W wielu miejscach obsługa mówi tylko po kantońsku, czasem trochę po mandaryńsku. Na szczęście system zamawiania został tak pomyślany, byś poradził sobie nawet bez wspólnego języka. Kluczem są dwa typy menu: ze zdjęciami oraz kartki z tabelką i długopisem.

Menu ze zdjęciami

Menu obrazkowe to wybawienie dla turysty. Dostajesz laminowaną kartę ze zdjęciami potraw, często z prostymi numerkami. Opisy bywają wyłącznie po chińsku, ale i tak możesz spokojnie zamówić wskazując palcem. Najczęściej występują zestawy typu „danie + zupa + napój”, które są tańsze niż pojedyncze pozycje.

Wyobraź sobie śniadanie w lokalnej jadłodajni w stylu cha chaan teng. Siadasz w boksie, przeglądasz zdjęcia tostów, zup i makaronów i po prostu pokazujesz, co chcesz. W taki sposób wiele osób odkrywa swoją pierwszą zupę noodle na śniadanie albo tosty z jajkiem i szynką, które w Hongkongu są niemal codziennym rytuałem.

Zamawianie z tabelką

Drugi system bywa początkowo straszniejszy, ale po jednym dniu staje się prosty jak kartkówka w szkole. Kelner podaje kartkę z tabelką i długopis. W każdym wierszu jest inna potrawa z przypisanym numerem. W odpowiedniej rubryce wpisujesz liczbę porcji, często wymaganą parzystą, bo dania zamawia się do wspólnego stołu.

Problem zaczyna się, gdy cała kartka jest po chińsku. Wtedy możesz poprosić o pomoc sąsiedni stolik lub zaryzykować i zamówić „w ciemno”. Efekt bywa zaskakujący. Raz trafisz na delikatne pierożki, innym razem na super ostrą zupę, którą wypijasz ze łzami w oczach, udając przed obsługą, że wszystko jest w porządku.

Co zjeść na śniadanie w Hongkongu?

Śniadanie w Hongkongu potrafi mocno różnić się od tego, co znasz z Europy. Zamiast kanapki z serem możesz dostać parującą miskę zupy, a obok niej słodką herbatę z cytryną. Kto raz spróbuje poranka w lokalnej knajpce, długo go pamięta.

W lokalach typu cafeteria mieszkańcy zamawiają zestawy: porcja węglowodanów, trochę białka i obowiązkowy gorący napój. Jedni wybierają tosty, inni miskę makaronu w bulionie, a jeszcze inni ryż z dodatkami. Dla kuchni kantońskiej to wszystko naturalne śniadaniowe wybory.

Tosty, makarony i zupy

Duet bardzo popularny wśród turystów to tosty z jajkiem i szynką oraz miska makaron ryżowy w bulionie. Chrupiące pieczywo, jajko sadzone lub omlet, cienkie plastry szynki i prosta przyprawa tworzą zestaw zaskakująco podobny do europejskiego śniadania, tylko podany w innej estetyce.

Druga opcja to zestaw noodle soup. Ciepły bulion z delikatnym makaronem, kawałkami szynki lub innego mięsa i warzywami. Brzmi ciężko jak na pierwszy posiłek dnia, ale w lokalnym klimacie taki start daje sporo energii. Do tego każdy zestaw ma zwykle w cenie napój, najczęściej słynną herbata z cytryną.

Herbata po hongkońsku

Czarna herbata z ogromną ilością cytryny to w Hongkongu mały symbol miasta. Napój przyjechał tu z Brytyjczykami, ale dopiero miejscowi dodali do niego tyle cytryny i cukru, że stał się czymś zupełnie innym niż klasyczna „tea with lemon”. W upalne dni taka kombinacja działa trochę jak słodki izotonik.

Miasto kocha też jaśminowa herbata. Podawana w czajniczkach, z delikatnym kwiatowym aromatem, potrafi zmienić spojrzenie na chińskie napary. Z kolei na ulicznych stoiskach trafisz czasem na słodko-słoną herbatę gotowaną w ogromnych garach. Wygląda jak nasza czarna z miodem, ale smak soli w słodkim napoju dla wielu jest szokiem.

Herbata z cytryną i jaśminowa herbata to dwa najprostsze sposoby, by szybko poczuć smak codziennego Hongkongu bez ryzyka kulinarnej wpadki.

Jakie street food i dim sum warto spróbować?

Ulice Hongkongu to raj dla fanów przekąsek. Od wózków z parującymi koszyczkami po stoiska z grilla – jedzenie jest dosłownie na każdym rogu. Nie wszystko przypadnie Ci do gustu, ale właśnie tu najlepiej poczuć, czym jest lokalny street food.

Wielu podróżników mówi, że w Hongkongu jedzenie pachnie inaczej niż w europejskich dzielnicach azjatyckich. Raz trafisz na kuszący aromat smażonych pierożków, a kilka kroków dalej na ostre, ciężkie nuty fermentowanego tofu, gotowanych podrobów czy suszonych ryb. To mieszanka, do której trzeba się przyzwyczaić.

Dim sum

Dim sum kojarzy się najczęściej z małymi pierożki w bambusowych koszyczkach. W rzeczywistości to szersza kategoria lekkich przekąsek gotowanych na parze, kiedyś zjadanych przed południem jako dodatek do herbaty. Dziś zamówisz je o każdej porze dnia, od tradycyjnych herbaciarni po nowoczesne bistro w Central.

Warto spróbować kilku rodzajów na raz, bo farsze potrafią bardzo się różnić. Od delikatnej wieprzowiny po krewetki, od warzywnych miksów po słodkie nadzienia ukryte w miękkich bułeczkach. W wielu miejscach możesz skomponować swój własny zestaw dim sum:

  • klasyczne pierożki z wieprzowiną i krewetkami,
  • bułeczki BUN z mięsnym lub słodkim nadzieniem,
  • parowane pierożki z warzywami i grzybami,
  • ryżowe rollsy polane sosem sojowym,
  • słodkie bułki z wierzchem przypominającym bułka z ananasem.

Dim sum to najlepszy sposób, by w jednym posiłku spróbować wielu smaków kantońskiej kuchni, od łagodnych po wyraźnie pikantne.

Uliczne przekąski

Hongkoński street food opiera się na prostych produktach, które szybko lądują w głębokim tłuszczu albo w parowniku. W przerwie zwiedzania możesz podejść do straganu i wybrać patyczek, kulkę czy koszyczek. Ceny pojedynczych przekąsek zaczynają się już od kilku złotych po przeliczeniu.

Na ulicznych stoiskach bardzo często spotkasz między innymi:

  • smażone krewetki i owoce morza w panierce,
  • grillowane macki ośmiornicy,
  • kulki rybne w pikantnym sosie,
  • kulki sezamowe z pastą na słodko,
  • sajgonki z różnym nadzieniem,
  • smażone tofu i inne sojowe przekąski.

Sporo osób zatrzymuje się też przy stoiskach z goframi. Klasyczne prostokątne, ale też charakterystyczne gofry bąbelkowe, często podawane z owocami i lodami. To dobry deser po ostrej zupie lub pikantnych szaszłykach.

Podroby i dania dla odważnych

Dla wielu podróżników największym szokiem są podroby i mniej oczywiste części zwierząt. W jednym woku potrafią razem gotować się gęsie szyje, uszy świńskie, jelita czy kurze łapki. Później trafiają na osobne patyczki lub do misek, ale smak i zapach są już wspólne.

Na liście „hardcore’ów” znalazły się w relacjach m.in. uszy świńskie na ostro, gęsie jelita, głowy mątwy czy meduzy. Do tego dochodzi słynne „smelly tofu” – długo fermentowane tofu o zapachu tak intensywnym, że część osób ucieka z ulicy, na której jest smażone.

Warto podkreślić, że lokalna kuchnia Hongkongu nie boi się ani podrobów, ani bardzo mocnych zapachów, dlatego dobrze zacząć od łagodniejszych dań.

Jak wygląda obiad i zupy w hongkońskich barach?

W porze obiadu wiele barów zamienia się w wielkie „konfiguratory zup”. Masz bazowy bulion, do którego dobierasz dodatki i stopień ostrości. Najpierw wybierasz wywar, potem warzywa, mięso, czasem tofu, a na końcu ilość papryczek, często w skali od jednej do pięciu.

Dodatki warzywne są tańsze, mięsne trochę droższe, ale możesz też zamówić opcję „all-in-one”, gdzie do miski trafia po trochu ze wszystkiego. Taka zupa potrafi być sycąca jak pełny obiad. Jeśli nie lubisz bardzo ostro, lepiej zacząć od najniższego poziomu, bo lokalne „średnio pikantne” bywa naprawdę ogniem.

W podobnych lokalach znajdziesz też klasyki bliskie europejskiemu podniebieniu. Smażony ryż smażony z warzywami, jajkiem i mięsem, makarony z woka, karmelizowane skrzydełka w sezamie czy szaszłyki z wieprzowiny, wołowiny i warzyw. Problem zaczyna się wtedy, gdy prosisz o „no seafood”, a w daniu i tak lądują krewetki, bo lokalnie traktuje się je po prostu jako mięso.

Ciekawostką są lokalne zupki instant. W porównaniu z tym, co znamy z półek europejskich marketów, potrafią mieć po sześć–siedem saszetek. Oprócz makaronu w opakowaniu pływa skoncentrowany sos mięsny, oleje smakowe, suszone warzywa i przyprawy. Po zalaniu wodą taka miska jest bliżej prostego dania z baru niż naszej szybkiej przekąski „z kubka”.

Danie Miejsce Orientacyjna cena
Dim sum (3 szt.) Hongkong, lokalny bar około 16 zł
Tarta jajeczna Makau, cukiernia uliczna około 6,60 zł
Zupa pho z mięsem Makau, bar z kuchnią azjatycką około 17 zł
Soki owocowe stragany uliczne 10–13 zł za kubek

Co zjeść w Makau i w restauracjach fine dining?

Jeśli masz trochę więcej czasu, warto połączyć Hongkong i Makau w jednej podróży. To drugie miasto jest mieszanką chińskiej codzienności, portugalskiego dziedzictwa i klimatu małego Las Vegas. Widać to także w talerzach, gdzie lokalne składniki łączą się z europejskimi przepisami.

Z kolei w samym Hongkongu znajdziesz zaskakująco dużo miejsc z restauracje z gwiazdką Michelin. To efekt obecności biznesu i zamożnych gości, którzy oczekują najwyższego poziomu usług. Kolacja w takiej restauracji potrafi zmienić zdanie nawet osób, które wcześniej narzekały na chińską kuchnię uliczną.

Makau – tarta jajeczna i kuchnia fusion

Najbardziej rozpoznawalna przekąska Makau to małe ciastka z jajkiem, czyli tarta jajeczna lub pastéis de nata. Chrupiące, maślane ciasto wypełnione słodką masą jajeczną, często lekko przypieczoną z wierzchu, idealnie pasuje do kawy albo herbaty z kardamonem.

Poza tym na ulicach króluje tzw. „comida de Macau” – połączenie kuchni chińskiej, hinduskiej i portugalskiej. Możesz zamówić kurczaka w stylu galinha à africana, aromatycznego od przypraw, kupić kawałki pork jerky lub beef jerky, czyli suszonego mięsa przyprawionego na dziesiątki sposobów, a nawet trafić na miskę zupa pho z kapustą pak choi.

Restauracje z gwiazdką Michelin

W Hongkongu znajdziesz zarówno proste bary z plastiku, jak i eleganckie lokale na wysokich piętrach wieżowców, z widokiem na Victoria Harbour. W wielu z nich menu to kantońska kuchnia podana w dopracowanej, finezyjnej wersji. Przegrzebki z pomelo, kreatywnie podane owoce morza, nowoczesne interpretacje dim sum – to codzienność w takich miejscach.

Kolacja na 28. piętrze z widokiem na rozświetlony port i zestaw dań degustacyjnych potrafi zostawić w pamięci mocniejsze wrażenie niż cały dzień na targach. Dla wielu osób to właśnie wtedy przychodzi moment olśnienia, że kuchnia chińska potrafi być niezwykle subtelna i zaskakująco złożona. Taka wizyta dobrze domyka intensywny dzień spędzony między ulicznym jedzeniem a lokalnymi targami.

Redakcja beforewegetold.pl

Zespół redakcyjny beforewegetold.pl z pasją odkrywa świat podróży, zwiedzania, transportu i noclegów. Uwielbiamy dzielić się wiedzą, inspirując do odkrywania nowych miejsc oraz ułatwiając planowanie każdej wyprawy. Skupiamy się na tym, by nawet zawiłe tematy były jasne i przyjazne dla każdego podróżnika!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?